{"product_id":"goatpsalm-erset-la-tari-cd","title":"GOATPSALM - Erset La Tari CD","description":"\u003cp\u003e Mroczny, death-industrialny ambient dla nieustraszonych, mroczna inicjacja współistniejąca z lo-fi noise i surowymi blackmetalowymi nawiedzeniami – eklektyczna odmiana dźwiękowego dysonansu i dysydencji. Występują członkowie Karna, Sickrites, Baal Zebuth, Cyber ​​Baphomet i inni. Prawdziwie undergroundowa i okultystyczna aura otacza ten akt mroku. Długo wyczekiwany...\u003c\/p\u003e\n\u003cp\u003e Avenoctum [8\/10]: \u003cbr\u003e\u003cem\u003ePowiedziałbym, że to coś nowego i odmiennego od Aesthetic Death, ale szczerze mówiąc, wszystko, co otrzymujemy od tej wytwórni, jest inne, a zespoły, które sygnują, są wyjątkowe i momentami nie do sklasyfikowania. Z Goatpsalm cofamy się w czasie do starożytnych cywilizacji i sumeryjskich krypt, gdzie bogowie są najważniejsi, a moc starożytnych bóstw jest czczona w całej ich odrażającej, nekromantycznej chwale. Te stygijskie miejsca są eksplorowane bardzo ostrożnie, ponieważ niebezpieczeństwo czyha za każdym ciemnym rogiem, a gdy wejdziesz do tych dawno zapomnianych labiryntów, jedynym ratunkiem będzie szaleństwo i śmierć.\u003c\/em\u003e\u003cbr\u003e \u003cem\u003eTwórcy tych psalmów znani są jako Baal Szaggasztu, Baal Utuuka i Baal Szedu. Nie da się powiedzieć nic więcej o tych odkrywcach, którzy pozostają owiani złowieszczą tajemnicą za swoimi instrumentami i pieśniami, służącymi do wywoływania intryg i grozy, a być może także do przywoływania dawno zapomnianych z powrotem do współczesnego świata.\u003c\/em\u003e \u003cbr\u003e\u003cem\u003eWięc po tej przesadzie, tak naprawdę chcecie wiedzieć, jak to wszystko brzmi, prawda? Cóż, mamy trzy długie utwory, które rozciągają się na 45 minut płyty. Jeśli użyłem słów „dark ambient” i „death industrial”, jak to sugeruje notatka prasowa, powinno to naprowadzić was na właściwy trop. Co ciekawe, album jest częściowo poświęcony Abruptum i MZ412.\u003c\/em\u003e \u003cbr\u003e\u003cem\u003eNajpierw mamy odludne dźwięki Utux-Xul, które według mojego internetowego sumeryjskiego słownika (tak, naprawdę go znalazłem) tłumaczą się jako Zły Duch. Podpowiada mi również, że tytuł albumu oznacza „Kraina Bez Powrotu”, na wypadek gdybyście się zastanawiali. Czy może jesteśmy w krainie Pazuzu? Cóż, tak mi się wydaje, gdy wiatr cicho owiewa piaskiem, a utwór bardzo powoli narasta wokół żałobnego akordu gitary i złowrogiego, rechoczącego wokalu, który leniwie rozwija się z pustki. Jest to bardzo minimalistyczny utwór, ale jego celem jest stworzenie atmosfery wokół tekstur dźwiękowych, która przyprawia o dreszcze. Nie polecamy jednak robienia z tego tablicy Ouija – kto wie, co by z tego wyszło, ale nie byłoby to zbyt przyjemne. Zapalcie odurzające kadzidło, zgaście wszystkie światła i dajcie się porwać temu utworowi; projekcja astralna jest bez wątpienia całkiem realna. Można również podążać za słowami z książeczki – to jedyny sposób na osiągnięcie głębszego oświecenia, ponieważ zrozumienie nieco upiornych intonacji jest niemożliwe. Wszystko narasta i staje się coraz bardziej odurzające w miarę trwania rytuału, gitary mają echo i pogłos, a wokale stają się coraz bardziej demoniczne. Kiedy to warczenie zbliża się do końca, ma się wrażenie, że teraz mówią językami lub recytują z bardzo złowrogiej księgi.\u003c\/em\u003e \u003cbr\u003e\u003cem\u003eNastępnie przechodzimy do „Bab-Illu” (Brama Boga). Akustyczna gra na progach meandruje i rozwija się nad bliskowschodnim gobelinem, który jest zmysłowy i rozgrzewający. Ten utwór jest czysto instrumentalny i przypomina wschód słońca po wyjątkowo strasznej nocy. Działa jako krótki pomost między dwoma głównymi utworami, a kolejny z nich, „Under The Trident Of Ramanu”, ponownie rzuca całun na światło. Wreszcie mamy coś, co brzmi jak pełnokrwiste dzieło, a nie tylko ambientowe pejzaże dźwiękowe. Ostry akord gitary i gardłowy wokal rozbrzmiewają z jaskiniowym brzmieniem. To czarna, wypatroszona esencja, która być może wprowadza słuchacza w bardziej komfortowe miejsce muzycznie. Chwilami jest to nieco mulisty, żałobny śpiew, co wydaje się właściwe, biorąc pod uwagę głęboki, mroczny klimat, który wcześniej przemierzyliśmy. Jednak pośród tego wszystkiego pojawiają się również solowe, machające riffy gitarowe i niemal nucące wokale. Nagle zostaliśmy sami, by gitary zawodziły, oddalając się i sięgając po światło, być może próbując uciec z grobowca, ale zablokowane przez odrażające, pradawne rechoty, które ponownie przenikają stygijskie królestwa. Narasta ostry, industrialny zgiełk, piekło odzyskało kontrolę. Uciszając się w pulsującym szumie i samotnym, etnicznym akordzie gitary, znajdujemy się teraz w krainie umarłych? KONIEC!\u003c\/em\u003e\u003c\/p\u003e","brand":"Aesthetic Death","offers":[{"title":"Default Title","offer_id":50531603185990,"sku":"import-glowny-11-4-2021-5770-uniw","price":9.0,"currency_code":"EUR","in_stock":true}],"thumbnail_url":"\/\/cdn.shopify.com\/s\/files\/1\/0851\/2300\/6790\/files\/5059_1.jpg?v=1727827672","url":"https:\/\/selfmadegod-store.com\/pl\/products\/goatpsalm-erset-la-tari-cd","provider":"Selfmadegod Records","version":"1.0","type":"link"}