Pomiń, aby przejść do informacji o produkcie
1 z 1

Crucial Blast

AELTER - Dusk Dawn/Follow You Beloved 2xCD (digipak)

AELTER - Dusk Dawn/Follow You Beloved 2xCD (digipak)

Cena regularna €13.00
Cena regularna Cena promocyjna €13.00
W promocji Wyprzedane

Niski poziom zapasów

Label: Crucial Blast

Categories: płyta CD

Jeden z kilku projektów pobocznych, które wyłoniły się z obozu Wolvserpent, „Aelter” to solowy projekt gitarzysty Wolvserpent, Blake’a Greena. W „Aelterze” Blake eksploruje podobną do Wolvserpent sferę mrocznego, majestatycznego brzmienia, a jego potężny, obniżony gitarowy ryk i ponure, molowe melodie stanowią wspólny mianownik obu projektów. Ale podczas gdy Wolvserpent łączy tę pulsującą, melvinowską ciężkość z przejmującymi, slowcore’owymi arpeggiami ze skrzypcami, dudniącą perkusją i skłonnością do rozbudowanych, hipno-treningowych melodii, „Aelter” niemal całkowicie rezygnuje z perkusji i stawia na bardziej kinowe podejście, wykorzystując warstwowe klawisze i przepiękne, zharmonizowane głosy, które przypominają mi coś, co można usłyszeć na Beggers Banquet czy 4AD, połączonego ze złowrogą, czarną ciężkością. Oba albumy Aelter zostały wydane wyłącznie na winylu w limitowanych edycjach po kilkaset egzemplarzy i są bliskie całkowitego wycofania z obiegu. Zebraliśmy jednak Dusk Dawn i Follow You Beloved w dwupłytowym zestawie. Pierwszy album Aelter, Dusk Dawn z 2009 roku, jest już niedostępny na winylu i zawiera dwa utwory na boki. Pierwsza połowa „Dusk” zaczyna się podobnie do tego, co można usłyszeć u Wolvserpenta – upiorna gitara powoli grana na tle ciężkich, dudniących akordów doom metalu. Mroczne, groźne brzmienie rozwija się powoli w sposób podobny do nowszej Ziemi, ale z dużo bardziej złowieszczym klimatem. Ale potem ten ponury lament zaczyna przekształcać się w coś, co nie jest tak bardzo jak Wolvserpent, ponieważ bujne, przezroczyste syntezatory napływają wraz z eterycznymi chóralnymi głosami, dźwięk dryfuje i rozwija się bez napędu bębnów lub jakiejkolwiek innej perkusji, tylko mglista czarna mgła doomowego darkwave'u podkreślonego tymi ciężkimi, dudniącymi gitarami. Ten dźwięk jest absolutnie wspaniały, jak jakaś dziwna mieszanka ponurej ciężkości ambientu Ziemi i mrocznego, eterycznego, downer popu Clan Of Xymox lub podobnego darkwave'owego zespołu. Drugi utwór zagłębia się w tę bujną, mroczną atmosferę, gitary wycofują się na długie fragmenty, stając się wspaniałymi, high-endowymi dronami i migoczącymi dream-popowymi klawiszami. Wokal zaczyna pojawiać się daleko w oddali, powoli zanikając, gdy gitary ponownie materializują się z dudniącym, obniżonym crunchem i ponurymi melodiami w minorowej tonacji rozwijającymi się nad głową. A kiedy wokale budują majestatyczną wieloczęściową harmonię, staje się to niesamowicie piękne, jak dryfujący dreampopowy epicki utwór schodzący w ciemność, ostatecznie łączący się z minimalistyczną melodią fortepianową na końcu. Drugi album Aeltera Follow You Beloved (wydany na winylu w 2011 roku) staje się jeszcze mroczniejszy, wiele z uroku z pierwszego albumu wyssane przez narastającą czerń, ale wciąż pełne momentów kruchego piękna. Perkusja jest tutaj również bardziej wyeksponowana, co sprawia, że ​​jest to zdecydowanie cięższy z dwóch albumów. Pierwsza strona to „Beloved”, która zaczyna się uroczystą linią organów, do której dołączają równie żałobne nuty fortepianu zalane księżycowym blaskiem. Przekształca się w opuszczony instrumentalny gitarowy, pogłosowy gitarowy twang rozwijający się wokół delikatnego akustycznego grania i powodzi eterycznego syntezatora, który ma niemal odcień Badalamenti; Potem wchodzą ciężkie i ciężkie bębny, gdy materializują się zwiewne, delikatne, warstwowe wokale, a dźwięk jawi się jako rodzaj cienistego, doomowego slowcore'u. To naprawdę wspaniały materiał, poruszający się przez pasaże, w których wszystko zanika, a w ciemności słychać tylko jedną gitarę elektryczną, prostą, molową figurę kluczową powtarzaną w kółko, a kosmiczne, orkiestrowe syntezatory stopniowo napływają, gdy jednostajny, złowrogi puls basu rozbrzmiewa w mroku. Podobnie jak wcześniejsze utwory, ten przywodzi mi na myśl dronowy metal Earth skrzyżowany z wirującym, darkwave'owym popem – ciężkim i złowieszczym, ale przesiąkniętym wspaniałą, nastrojową melodią. Utwór w końcu powraca do mrocznej, ociężałej ciężkości, gdy wszystko wraca – warstwy opóźnionej gitary i coś, co brzmi jak mandolina, wirują wokół melancholijnych bębnów i tej centralnej melodii, która przewija się przez cały utwór, stając się jeszcze cięższa i mroczniejsza, gdy powoli wlewa się potężny, przesterowany doomowy riff, a muzyka zwalnia, zmieniając się w czarny, majestatyczny doom z domieszką westernu w ostatnich kilku minutach. Z drugiej strony, „Follow You” ponownie zabiera nas w upiorną, niczym Badalamenti, mgiełkę smutnego pogłosu gitary i przejmujących, monotonnych klawiszy, połączonych z głębokimi basami i wiolonczelowymi brzmieniami, by nagle przejść w zgubny crush, powolne, ciężkie bębny i miażdżące, lodowate gitary kontynuują główną melodię, odległy, eteryczny wokal nakłada się na siebie w niesamowitej harmonii za ponurą, przesiąkniętą doomem ciężkością, by ostatecznie rozpłynąć się w masie chóralnego mroku w dalszej części utworu, gdy muzyka cichnie, a wokal wysuwa się na pierwszy plan. Później utwór przekształca się z powrotem w ciężki, monotonny kondukt żałobny z poprzedniego utworu, z powtarzającym się w kółko riffem, monotonnym, wirującym, procesyjnym śpiewem żałobnym, ozdobionym monotonnymi klawiszami.
Pokaż kompletne dane