666 Strings
KOCIOŁ - Atula der Druckluftkonig CD
KOCIOŁ - Atula der Druckluftkonig CD
Cena regularna
€4.00
Cena regularna
€8.00
Cena promocyjna
€4.00
Cena jednostkowa
/
na
Zapas wyczerpany
Nie można załadować gotowości do odbioru
Label:
666 Strings
Debiutancki album! Zabójczy grind/death metal z Niemiec!!!
Archiwum Metalowe [70%]:
Po pierwsze, nie znam ani jednego słowa po niemiecku. W moim starym liceum uczyli nas tylko francuskiego, co samo w sobie było tak gejowskie, że nawet nie zawracałem sobie głowy nauką. Dlatego te kilka sampli, wypowiedzi i dziecięcych rozmów, które od czasu do czasu poprzedzają utwory na tym albumie, nie mają dla mnie sensu. Zakładam, że są w jakiś sposób zabawne, bo nie wydają się zbyt złowrogie, a piosenki są dość skoczne, co skłania mnie do myślenia, że ten album ma być bardziej zabawny niż poważny.
I to jest świetna zabawa! Wokal jest niski i bulgoczący, riffy ciężkie i ciągle zmieniają tempo, a wolniejsze wersje momentami zapuszczają się w rejony slamowe. „Radical Spastic Impact” to zdecydowanie najlepszy utwór – jest tu mnóstwo riffów, około ośmiu zmian tempa i po prostu świetna, choć przyznaję, tylko „zabawna” atmosfera – jeśli lubisz „Devourment”, to ten ci się spodoba. Reszta albumu też jest świetna, choć pod koniec robi się nieco nudna, ponieważ zróżnicowanie nieco słabnie. Album jest jednak dość długi, bo trwa zaledwie pół godziny, co jest idealną długością dla tego stylu muzyki.
Oczywiście, jest bardzo mało zapadających w pamięć fragmentów, poza kilkoma skocznymi rytmami w wolniejszych sekcjach, ale moje ulubione fragmenty to szybsze rozmycia, lub kiedy szybko przechodzą między wolnymi i szybkimi sekcjami, jak w „Beer Based Disorientation”, kolejnym wyróżniającym się utworze. Ale kogo obchodzą zapadające w pamięć fragmenty, kiedy masz klasyczny brutal death, taki jak „Radical Spastic Impact”? Naprawdę, to jest dobry brutal death i jestem zaskoczony, że jest tak nieznany, i że ten zespół nie ma żadnych dem ani niczego takiego, tylko jeden wyróżniający się album, którego nikt nie słyszał. Myślę, że album poprawiłby się, gdyby było kilka mniej głupich momentów, niektóre średniego tempa/wolne fragmenty, które częściej pojawiają się pod koniec, są trochę głupie, jak w „Furchtect Euch”, wydaje się, że próbowali sprawić, aby ich muzyka była trochę bardziej zapadająca w pamięć, ale nie obchodzi mnie, jak bardzo coś jest zapadające w pamięć. Przynajmniej nie są to przesadnie głupie sztuczki, jak covery piosenek popowych czy coś takiego.
Ogólnie rzecz biorąc, to dobry, brutalny album deathmetalowy, bardziej rozrywkowy niż poważny – bardziej Devourment niż Krisiun, ale i tak warto go mieć właśnie ze względu na niego. Zdecydowanie dostaje ode mnie plusa.
Udział
