SELFMADEGOD RECORDS
CALM HATCHERY - Sacrilege of Humanity CD
CALM HATCHERY - Sacrilege of Humanity CD
Zapas wyczerpany
Nie można załadować gotowości do odbioru
CALM HATCHERY, deathmetalowy kwintet z północnej Polski, w którego skład wchodzą obecni i byli członkowie DEAD INFECTION i TEHACE, właśnie wydali swój nowy, drugi album.
„Sacrilege Of Humanity” to techniczny, brutalny death metal inspirowany takimi liderami gatunku jak NILE, MORBID ANGEL, DECAPITATED, IMMOLATION.
Za perfekcyjne brzmienie drugiego Calm Hatchery odpowiada Hertz Studio w Białymstoku, gdzie płytę nagrywali i nadzorowali bracia Wiesławscy (BEHEMOTH, VADER, HATE).
To pozycja obowiązkowa dla fanów technicznego i brutalnego death metalu!
BraveWords.com 7,5/10
Magazyn Violence 4,5/5
MusikReviews.de 13/15
Helldriver Magazine.de 6/7
MyRevelations.de 10/15
TheConcordian 8/10
Zwaremetalen 80/100
TheMetalRegister 4/5
MetalWave.it 75/100
Nieśmiertelny Duch Metalu 9,5/10
Piekielna Maskarada 88/100
Ciężki blog jest ciężki 4/5
Chaos Vault 8/10
Władcy Metalu 75/100
HeavySound.fr 7.5/10
PowerMetal.de 8.5/10
Imperiumi.net 8/10
Metal-Norge.com 7/10
Blistering.com 7/10
Hala Metalu 8.8/10
Globalna dominacja:
Podsumowując, to świetnie wykonany album. Techniczny, brutalny i momentami mrocznie melodyjny, album z pewnością znajdzie wielu fanów zespołu, zarówno wśród fanów tradycyjnego, oldschoolowego death metalu, jak i tych, którzy lubią bardziej alternatywne brzmienie, takie jak Nile. Gorąco polecam.
BraveWords.com:
Bardzo dobry death metal od zespołu, który ma przed sobą wielką przyszłość.
Zęby Boskości:
Dobry polski death metal (wydaje się zbędny, prawda?) na dobrej polskiej wytwórni metalowej. Potrzebowałem tego, bo z tego, co pamiętam, minęło trochę czasu, odkąd jadłem sycący posiłek od któregoś z polskich szefów kuchni. Sacrilege of Humanity od Calm Hatchery jest nowoczesny, treściwy i zapadający w pamięć. Żuj jedzenie na litość boską!
Zagrane z precyzją i zacięciem, utwory uderzają tu niczym policyjny pokój do bicia piany przez drzwi do crack house'u. Znajomo polski w swoim deathmetalowym podejściu i pod pewnymi względami przypominający Decapitated, słychać też silną obecność USDM, w tym wokal Szczepana, który przywodzi na myśl późniejsze dokonania Rossa Dolana (Immolation), aczkolwiek przeplatany typowo polskim gardłowym rytmem i przekazywany z pewną zrozumiałością. W niektórych momentach słychać nawet echa Nilu, jak w przypadku galopującej zarazy w utworze „Lost in the Sands”. Technicznie, owszem, czy to w eksplozjach rozległych arpeggio, czy w ciasnych, kanciastych przejściach i kadencjach, ale Sacrilege of Humanity nigdy nie traci lasu z oczu; ani trochę. Utwory takie jak „Messerschmitt” (zmienne wokale w refrenie są idealne) i absolutnie zaraźliwy „We are the Universe”, który za każdym razem przykuwa moją uwagę, zostały stworzone z myślą o zapamiętywaniu. Calm Hatchery zadbało o to, aby akcent i zmiany brzmień były jak najbardziej wyraziste, co widać chociażby po okrzykach grupowych w utworze „Them”. Czasami to właśnie drobiazgi robią ogromną różnicę.
Pamiętam czasy sprzed kilku lat, kiedy wydawało się, że każdy inny polski album deathmetalowy osiągnął złoty standard. Nie oznacza to, że Polska nie jest już siedliskiem śmierci; po prostu Sacrilege of Humanity przywołał te wspomnienia z impetem. Solidny pod każdym względem, Calm Hatchery stworzył deathmetalowy album dla fanów death metalu. Czy zgadzacie się ze mną? -- Scott Alisoglu
Ciężki blog jest ciężki:
Ci goście wiedzą, jak grać i w większości robią to dobrze. Dodajmy do tego aranżację, która nadaje albumowi określony kierunek tematyczny, oraz efektowną produkcję, która ożywia płytę i unika irytująco głośnej perkusji (ahem, Neaera), a otrzymamy Sacrilege of Humanity . Nie będzie to album roku 2010, ale z pewnością każdy powinien go sprawdzić.
Witaj w przycisku powtarzania na iTunes, Calm Hatchery. Zasłużyłeś.
Piekielna maskarada:
Dziś w naszej absurdalnie długiej kolejce recenzji pojawia się drugi pełnowymiarowy album Calm Hatchery „Sacrilege of Humanity”. Spodziewaliśmy się typowego, a może nawet dobrego albumu deathmetalowego, ale znaleźliśmy więcej, niż się spodziewaliśmy, i całkowicie pokochaliśmy to miażdżące, a zarazem melodyjne wydawnictwo polskich metalowców.
„Sacrilege of Humanity” zaczyna się bardzo „tradycyjnie” – od typowych chwytliwych riffów, pulsujących melodii, potężnej perkusji i growlów. Dopiero w połowie utworu „We are the Universe” zauważa się niezwykłą dawkę „melodii”. W „Mirror Giants” zespół wykorzystuje nieco więcej melodyjnych i technicznych brzmień w połowie utworu, czyniąc ten utwór jednym z najciekawszych na płycie i pozostawiając nas z jeszcze większym zdziwieniem, które powraca w utworze „Them”.
Po tym, jak myśleliśmy, że słuchamy niewłaściwego zespołu lub że nasza playlista jest losowa, zaczęliśmy delektować się „dwubiegunowym” podejściem Calm Hatchery do death metalu. Z jednej strony mamy tu bardzo proste, tradycyjne podejście, a z drugiej momenty technicznego geniuszu i bogatej melodyki, dzięki czemu utwory zespołu są bardzo różnorodne i efektowne.
Fani tradycyjnego death metalu nie muszą się martwić, ponieważ Clam Hatchery odrobili pracę domową i grają ten gatunek perfekcyjnie (np. w „Shine for the Chosen One”), ale to właśnie momenty, w których wprowadzają zmiany, najbardziej przemawiają do słuchaczy. Okraszenie ich riffami, szybkimi solówkami i niezwykle rozbudowaną perkusją to cechy, dzięki którym zespół z pewnością zwróci na siebie uwagę. Choć wszyscy wiemy, że death metal z czasem może się znudzić, na „Sacrilege of Humanity” to się nie zdarza, a album jest coraz lepszy, im bliżej końca.
Z doskonałą grą gitar, bardzo brutalną (i rozbudowaną) perkusją i perfekcyjnymi growlami, Calm Hatchery z pewnością zadowoli i zachwyci większość fanów death metalu. To drugi pełnowymiarowy album zespołu, więc nie możemy się doczekać, aż dojrzeją muzycznie i wydadzą jeszcze lepsze albumy, ale do tego czasu możemy cieszyć się „Sacrilege of Humanity”.
TheConcordian:
Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy w przypadku polskiego Calm Hatchery, jest silny wpływ nowojorskich deathmetalowców Immolation oraz hybrydy death/grind. Bębny jackhammer i wijące się solówki przywodzą na myśl najbardziej pamiętne momenty Immo, ale materiał Calm Hatchery jest tak wysokiej jakości, że dorównuje swoim poprzednikom.
Tempo nigdy nie spada i choć taki brak różnorodności zazwyczaj byłby wadą, tutaj album ani na chwilę nie traci dynamiki. Trwający 40 minut album wcale nie jest krótki, ale Sacrilege of Humanity zdaje się pędzić, siejąc zniszczenie. Nie ma słabych utworów, ani słabych ogniw w zespole. Death metal nie jest gatunkiem, który przyciągałby wielu fanów, i Sacrilege of Humanity nie jest wyjątkiem. Jeśli jednak już się przekonałeś i akceptujesz, że gatunek ten ewoluował od 1995 roku, to ten album jest zdecydowanie godny polecenia.
Magazyn Violence 4,5/5
MusikReviews.de 13/15
Helldriver Magazine.de 6/7
MyRevelations.de 10/15
TheConcordian 8/10
Zwaremetalen 80/100
TheMetalRegister 4/5
MetalWave.it 75/100
Nieśmiertelny Duch Metalu 9,5/10
Piekielna Maskarada 88/100
Ciężki blog jest ciężki 4/5
Chaos Vault 8/10
Udział
