CAH
DESOLATEVOID - No Sign Of Better Times CD
DESOLATEVOID - No Sign Of Better Times CD
W magazynie
Nie można załadować gotowości do odbioru
Jeśli debiutancki album Desolatevoid, „Self Medicated Psycho Therapy” (2006), zawierał wystarczająco dużo brudnego groove'u, by być dźwiękowym odpowiednikiem zanurzenia stóp w zużytym worku stomijnym wielkości Jeziora Górnego, to jego następca, „No Sign of Better Times”, zachwyci słuchacza. Pozwól, by otwierający utwór „Isolation Embrace” był niespodziewanym, gwałtownym pchnięciem od tyłu, które wyrzuca cię z względnego bezpieczeństwa brzegu w smród i błoto. To piosenka tak szybka i bezlitosna, jak spadkowy swing na dzisiejszej giełdzie. Teksty przepełnione są paranoją, alienacją i wściekłością. Wokal Andy'ego Howarda tym razem prezentuje większy zakres, jednocześnie brzmiąc jeszcze bardziej bestialsko. Sekcja rytmiczna w składzie Tim Smith (perkusja) i Nick Carroll (bas) jest porywająca i zwarta. A riffy i leady, stworzone przez debiutanta Stalpa i weterana Brenta K., są ciężkie i zaraźliwe (widmo założyciela Patricka Sovy przewija się przez cały album). W rzeczywistości ten album to 30-minutowe podsumowanie ostatnich 30 lat heavy metalu. Jest mroczny groove w „Crimes Against My Sanity” (sprytny), jet black punkowy szrot w „Wreckage of Yesterday”, black metalowe ozdobniki w „Way Past Wits End”, klasyczne death/grindowe otwarcie i thrashowe załamanie w „F***ed and Furious” i niespodzianka nad niespodziankami, riff NWOBHM rozprzestrzeniony po całym albumie, „Amongst the Scattered Pills”. To metalowa historia 101, dzieciaki. Odstawcie te torrenty. Kupcie tę płytę.
Udział
