Deepsend
DETRIMENTUM - Płyta CD Inhuman Disgrace
DETRIMENTUM - Płyta CD Inhuman Disgrace
Cena regularna
€9.00
Cena regularna
Cena promocyjna
€9.00
Cena jednostkowa
/
na
W magazynie
Nie można załadować gotowości do odbioru
Label:
Deepsend
Categories: Death metal , płyta CD
Detrimentum, odświeżone, zreorganizowane i gotowe do wyzwolenia znakomitego dzieła deathmetalowej dominacji z „Inhuman DisgRACE”. Ciężkie, progresywne, melodyjne i techniczne, a jednocześnie niepozbawione charakterystycznej dla zespołu ponurej furii. Dzięki niedawnemu dołączeniu Steve'a Powella (Anaal Nathrakh) na perkusji, Detrimentum jest bardziej zwarte i mocne niż kiedykolwiek. Z producentem Russem Russellem (Napalm Death, Dimmu Borgir) u steru, rok 2012 zapowiada się na zaciekłe miażdżenie z „Inhuman DisgRACE”.
Recenzje Don't Count On It:
Detrimentum to zespół, o którym dowiedziałem się pierwotnie z krótkiego artykułu w magazynie, który mnie zaintrygował. Nie jestem wielkim fanem brutal death metalu, oczywiście dlatego, że nie jest on tu zbyt często recenzowany, ale ich debiutancki album był jednym z niewielu, które zachowałem w pamięci. Od tamtej premiery zespół przeszedł wiele zmian w składzie i na tym albumie skończył jako trio, co zaowocowało innym brzmieniem.
Już od samego początku albumu The Crimson Legacy widać, że brzmienie zespołu uległo zmianie. Na poprzednim albumie byli bliżej kojarzeni z gatunkiem brutal death metalu, ten album wykorzystuje znacznie więcej melodii i tradycyjnie deathmetalowych riffów. Wiem, że może to zszokować i zniechęcić wielu fanów, którzy lubili zespół za jego brutalność, ale ten album ukazuje znacznie większą ekspansję stylistyczną. Prawdopodobnie największą zmianą w porównaniu z poprzednim albumem i demem wydanym pomiędzy nimi, jest wokal. Wokalnie, wczesny materiał zespołu był kształtowany przez niezwykle gardłowe growle i niemal nieludzko brzmiące świńskie piski, podczas gdy tutaj zespół wybrał bardziej tradycyjny death growl jako swój ulubiony styl wokalny z okazjonalnymi czystymi wokalami. Zgadza się, czystymi wokalami.
Użycie czystszych gitarowych pasaży na całym albumie najprawdopodobniej wywoła pewne poruszenie wśród fanów, którzy kochają brutalne brzmienia, ponieważ nie ma tu ciągłego basowego blastu ani świńskiego pisku wokalu, ale w rzeczywistości wzbogacają one te utwory. Szczerze mówiąc, Ascension, przynajmniej moim zdaniem, brzmi jak jeden z najbardziej chaotycznych utworów, jakie zespół do tej pory stworzył. W rzeczywistości jestem pewien, że spora część pierwotnej bazy fanów zespołu zaczynała w bardziej podziemnej scenie brutal death metalu, więc zwrot w stronę tego, co można by uznać za bardziej tradycyjnie brzmiące brzmienie death metalu, wpływy takich grup jak Death i Bolt Thrower pojawiają się tu i ówdzie, mogą niektórych wkurzyć. Zmiany nie zawsze są mile widziane w kręgach metalowych, nawet jeśli są na lepsze. Melodie obecne na płycie są solidne i zdecydowanie bardziej przypominają tradycyjny rodzaj melodyjnego death metalu, w najlepszym wypadku bez śladu współczesnych stylów melo-death. To samo tyczy się momentów, gdy utwory odchodzą w bardziej techniczne rejony – na przykład w utworze The Journeyman's Lament – są one nagrane ze smakiem i świadczą o skupieniu się bardziej na pisaniu piosenek niż na kunszcie instrumentalnym.
To dobrze nagrany album, który zdecydowanie skupia się na utworach, a nie na innych elementach, co wniosło większą różnorodność. Jak już wielokrotnie wspominałem w tej recenzji, jestem pewien, że część słuchaczy zespołu prawdopodobnie okaże niechęć z powyższych powodów, ale wierzę, że ten album spodoba się o wiele większej liczbie osób. Zdecydowanie sprawdźcie ten album, jeśli lubicie bardziej zróżnicowany death metal.
Detrimentum to zespół, o którym dowiedziałem się pierwotnie z krótkiego artykułu w magazynie, który mnie zaintrygował. Nie jestem wielkim fanem brutal death metalu, oczywiście dlatego, że nie jest on tu zbyt często recenzowany, ale ich debiutancki album był jednym z niewielu, które zachowałem w pamięci. Od tamtej premiery zespół przeszedł wiele zmian w składzie i na tym albumie skończył jako trio, co zaowocowało innym brzmieniem.
Już od samego początku albumu The Crimson Legacy widać, że brzmienie zespołu uległo zmianie. Na poprzednim albumie byli bliżej kojarzeni z gatunkiem brutal death metalu, ten album wykorzystuje znacznie więcej melodii i tradycyjnie deathmetalowych riffów. Wiem, że może to zszokować i zniechęcić wielu fanów, którzy lubili zespół za jego brutalność, ale ten album ukazuje znacznie większą ekspansję stylistyczną. Prawdopodobnie największą zmianą w porównaniu z poprzednim albumem i demem wydanym pomiędzy nimi, jest wokal. Wokalnie, wczesny materiał zespołu był kształtowany przez niezwykle gardłowe growle i niemal nieludzko brzmiące świńskie piski, podczas gdy tutaj zespół wybrał bardziej tradycyjny death growl jako swój ulubiony styl wokalny z okazjonalnymi czystymi wokalami. Zgadza się, czystymi wokalami.
Użycie czystszych gitarowych pasaży na całym albumie najprawdopodobniej wywoła pewne poruszenie wśród fanów, którzy kochają brutalne brzmienia, ponieważ nie ma tu ciągłego basowego blastu ani świńskiego pisku wokalu, ale w rzeczywistości wzbogacają one te utwory. Szczerze mówiąc, Ascension, przynajmniej moim zdaniem, brzmi jak jeden z najbardziej chaotycznych utworów, jakie zespół do tej pory stworzył. W rzeczywistości jestem pewien, że spora część pierwotnej bazy fanów zespołu zaczynała w bardziej podziemnej scenie brutal death metalu, więc zwrot w stronę tego, co można by uznać za bardziej tradycyjnie brzmiące brzmienie death metalu, wpływy takich grup jak Death i Bolt Thrower pojawiają się tu i ówdzie, mogą niektórych wkurzyć. Zmiany nie zawsze są mile widziane w kręgach metalowych, nawet jeśli są na lepsze. Melodie obecne na płycie są solidne i zdecydowanie bardziej przypominają tradycyjny rodzaj melodyjnego death metalu, w najlepszym wypadku bez śladu współczesnych stylów melo-death. To samo tyczy się momentów, gdy utwory odchodzą w bardziej techniczne rejony – na przykład w utworze The Journeyman's Lament – są one nagrane ze smakiem i świadczą o skupieniu się bardziej na pisaniu piosenek niż na kunszcie instrumentalnym.
To dobrze nagrany album, który zdecydowanie skupia się na utworach, a nie na innych elementach, co wniosło większą różnorodność. Jak już wielokrotnie wspominałem w tej recenzji, jestem pewien, że część słuchaczy zespołu prawdopodobnie okaże niechęć z powyższych powodów, ale wierzę, że ten album spodoba się o wiele większej liczbie osób. Zdecydowanie sprawdźcie ten album, jeśli lubicie bardziej zróżnicowany death metal.
Udział
