Suffer Prod.
FLESHRIPPER / OBLITERATION - Split CD
FLESHRIPPER / OBLITERATION - Split CD
Cena regularna
€8.00
Cena regularna
Cena promocyjna
€8.00
Cena jednostkowa
/
na
W magazynie
Nie można załadować gotowości do odbioru
Label:
Suffer Prod.
Categories: płyta CD
Zabójczy split brutalnego, oldschoolowego death/grindu z Niemiec! Łącznie ponad 67 minut.
Głosy z Ciemnej Strony:
Z rąk wyspecjalizowanej niemieckiej wytwórni undergroundowego death metalu otrzymujemy split dwóch niemieckich zespołów czystej brutalności. Pierwszą połowę zajmuje FLESHRIPPER, trio inspirowane najbardziej oldschoolowym death/grindem, podobnie jak MORTICIAN, IMPETIGO, DEAD INFECTION, a nawet DEPRESSION (z którym wydali wcześniej split EP), dystansujące się od typowej żabiej, brutalnej sceny deathmetalowej. Niskie dźwięki, dużo szybkości i niskie chrząknięcia, które, nawiasem mówiąc, wykonuje perkusista (i mogę wam powiedzieć, że robi to zajebiście dobrze, bo widziałem ich dwa razy na żywo). Ale bez technicznych dziwactw ani przesadnej oryginalności, mają dość jasny i zdefiniowany styl i nie chcą się od niego oddalać, ale myślę, że każdy, kto lubi zespoły, które wymieniłem wcześniej, będzie dobrym odkryciem dla tych trzech gości. Produkcja jest niezła, lepsza niż na ich EP i idealnie pasuje do ich muzyki. I bardzo podobała mi się okładka, czarno-biały rysunek, który idealnie do nich pasuje, z kilkoma zombie stojącymi przed katedrą. Po drugiej stronie ringu znajdujemy OBLITERATION, również trio, które twierdzi, że jest inspirowane starym CANNIBAL CORPSE, SUFFOCATION i BROKEN HOPE, więc myślę, że nie muszę definiować muzyki, którą grają. W tym przypadku łączą tutaj dwa nagrania, jedno to demo wydane na CDR w 99, a drugie na kasecie wydanej w 95, więc jakość dźwięku i styl są nieco inne. Pierwsze jest bez wątpienia najciekawsze, z lepszą produkcją (choć nie jest tak dobre) i bardziej agresywne i techniczne, z brutalną, ale dość prostą i bezpośrednią perkusją (która, nawiasem mówiąc, brzmi trochę słabo) i gardłowym growlerem, ale w stylu Chrisa Barnesa, bez krzyków w stylu żabim. Strona gitarowa też nie jest zła, ale są trochę w tyle ze względu na produkcję. Pozostałe cztery utwory mają gorszą produkcję, niższy, ale mniej więcej w tym samym stylu, chociaż wokale brzmią niżej i bardziej żołądkowo. Żałosne wydało mi się to, że ocenzurowano ich cover (krwawe zdjęcie, ale wcale nie najgorsze, jakie tu i ówdzie widziałem) i wytwórnia musiała umieścić go w środku na innej stronie. Podsumowując, ponad godzina oldschoolowego death/grindu dla tych, których nudzi żabi wokal i brutalność na najwyższych obrotach.
Udział
