Crucial Blast
OBRYĆ ICH JĘZYKI - Per Flagellum Sanguemque CD (digipak)
OBRYĆ ICH JĘZYKI - Per Flagellum Sanguemque CD (digipak)
Cena regularna
€10.00
Cena regularna
Cena promocyjna
€10.00
Cena jednostkowa
/
na
Zapas wyczerpany
Nie można załadować gotowości do odbioru
Label:
Crucial Blast
Per Flagellum Sanguemque, Tenebras Veneramus. W wolnym tłumaczeniu: „krwią i biczem czcimy ciemność”. To najnowszy zbiór okrucieństw z albumu „Gnaw Their Tongues”, ośmioutworowego studium obrzędów i rytuałów wyłaniających się z przesiąkniętego miedzią szaleństwa seryjnego mordercy, obsesyjnych aktów kultu śmierci praktykowanych przez tych, którzy żyją na skraju otchłani, granic doświadczenia poszukiwanych przez czarne kulty. Brzmienie jest, jak zawsze, niezwykle ciężkie, z połamanymi bębnami i grzmiącymi membranami kotłów, rozbrzmiewającymi w wirze kipiącej, czarnej zagłady, z piskliwymi klasycznymi smyczkami, rogami, fortepianem i jednymi z najbardziej odrażających wokali, jakie można sobie wyobrazić. Jednak „Per Flagellum Sanguemque” charakteryzuje się najbardziej frenetycznym atakiem perkusyjnym, jaki słyszeliśmy na płycie „Gnaw Their Tongues”, z salwami chaotycznego bębnienia, łamanymi blastami i maniakalnie złożonymi schematami, które momentami zdają się graniczyć z free jazzem. Zespół rzadko brzmiał tak mdło i deprawująco, jak w otwierającym utworze „Hic Est Enim Calix Sanguinis Mei”, gdzie zgniłe riffy basowe i chwiejne kontrabasy grzmią i grzmią na tle wstrząsającego napięcia atonalnych smyczków i wielowarstwowych krzyków wypatroszonego; kiedy chaos nagle ustaje, a my zostajemy sami z dźwiękami krztuszącej się kobiety, podczas gdy ponure smyczki powoli wznoszą się z dołu, to jeden z najbardziej niepokojących momentów na płycie „Gnaw Their Tongue”. Klasyczne elementy dominują w utworze „Human Skin For The Messengers Robe”, gdzie błagania o litość zagłuszane są przez eksplozje zła, dysonansowe brzmienie fortepianu, demoniczne, żądne krwi wrzaski i urywaną, ociężałą perkusję, która ostatecznie prowadzi do przerażającego jęku chórów wyłaniających się z trzewi piekła. Z kolei wznoszące się harmonie i smyczki, które nabierają kształtu w utworze „Urine Soaked Neophytes”, pozwalają na krótkie chwile wytchnienia od narastającego czarnego chaosu, przebijając się przez strzały niebiańskiej chwały, które na chwilę przebijają się przez złowrogą kakofonię, by następnie zostać pochłonięte przez chwiejną, amorficzną zagładę. Waltornie i wagnerowskie smyczki dominują w utworze „Tod, Wo Ist Dein Licht”, a w utworze „Fallen Deities Bathing In Gall” smyczki wznoszą się serią wysokich dronów niczym w koszmarze Bernarda Hermanna, podczas gdy monstrualnie zniekształcony, przesterowany bas pełza i brzęczy, a perkusja wpada w szał rollów i wypełnień, połamane blastbeaty dudnią w tle, a ostry, poczerniały antygroove nabiera kształtu i pazurami wdziera się w pole zniekształconej, jęczącej, czarnej atmosfery. Reszta albumu nie daje ukojenia temu bólowi; „Bonedust On Dead Genitals” to rytuał agonii napędzany industrialnym brzękiem i powolnym dudnieniem kotła, podczas gdy pieśni śmierci, doomowy bas i dzikie bestie ryczą i bełkoczą w furii. W „The Storming Heavens As A Father To All Broken Bodies” dostajemy niespodzianki, gdy utwór natychmiast wpada w atak popieprzonego industrialnego black metalu, z blastbeatami pociętymi i rozbryzganymi po orkiestrowym szaleństwie w sposób przywodzący na myśl electro-death mutanty Whourkr. Album kończy się stentorową fanfarą instrumentów dętych i piekielnym upadkiem tytułowego utworu, prawie dziesięciominutowym ćwiczeniem w wyczerpującym horrorze, gdzie łańcuchy spotykają się z ciałem, gardła rozrywane są na kole tortur, a kobiecy głos recytuje fragmenty poematu o śmierci Charlotte Mew „The Quiet House”.
Udział
