Brutal Reign
GOREPOT - Fermenting The Chiba Seeds CD
GOREPOT - Fermenting The Chiba Seeds CD
Zapas wyczerpany
Nie można załadować gotowości do odbioru
Jedna z wyczekiwanych premier 2012 roku... i zdecydowanie warto było czekać!!
Z elementami Brutal/Slam/Grind/Porn i każdego innego gatunku, jaki przyjdzie Ci do głowy, musisz to mieć w swojej kolekcji!!
KURWA ARCYDZIEŁO!!
Archiwum Metalowe [90%]:
To pierwszy album tego zespołu, jaki słyszałem. Zobaczyłem reklamę na stronie promującej grind/death/slam metal i byłem ciekaw, jak brzmi zespół (okładka od razu przykuła moją uwagę, haha). Nie trzeba dodawać, że to niesamowicie krwawy, miażdżący, brutalny i po prostu zepsuty kawałek gówna… dokładnie to, co uwielbiam w dobrym (gore)grindowym albumie! Chociaż miał swoje przesiąknięte krwią momenty gore, jego teksty opierają się głównie na obrzydliwie brutalnych tematach porno, takich jak „Procrasterbating Hi**er Porn” i „G** C** Tunnel” (bardzo podobały mi się też utwory z humorem, takie jak „Like Our Page On Facebook” i „Chocolate Pain”). Niemniej jednak, to bardzo dobry album, który przypadnie do gustu wielu fanom grind/slamu.
Zacznijmy od omówienia programowania perkusji. Tak, to OBSCENICZNIE powszechne wśród zespołów grających grind (gore) programowanie superszybkiego kontrabasu, ale naprawdę mnie to denerwuje, ponieważ efekt końcowy brzmi tak, jakby ktoś zostawił swoją cholerną Nokię na wibracji podczas nagrywania utworu. Poza tym, wyszło świetnie, a połączenie między gitarami a perkusją jest bardzo słyszalne i naturalne. Praca gitar to klasyczne slam breakdowny, groove'y i niezrozumiałe, superszybkie riffy, ale z niezaprzeczalnie zdumiewającym twistem Gorepota. Wokale są jednym z największych atutów płyty, przechodząc od brudnych, niskich gardłowych dźwięków do wrzaskliwych świńskich pisków, które brzmią poza ludzkimi możliwościami.
Ci goście też znają się na humorze. Podobało mi się intro do „Shit Stained Maxi Pad” z Family Guy i remiks „This Is SPARTA!”, który wskoczył w sam środek „Let The Good Times Roll”. Gorąco polecam ten album fanom wielkiego szlema, którzy mają ochotę na stare, dobre, wymiotne i rozbryzgujące gówno kawałki. To niesamowicie niesamowity zespół z nowym, świetnym wydawnictwem, które sprawia, że z niecierpliwością czekam na ich kolejne, okropnie rozprute dzieło sztuki.
Udział
