Southcoast Productions
KARNIVORE - In the Halls of the Wicked CD (digipak)
KARNIVORE - In the Halls of the Wicked CD (digipak)
Cena regularna
€9.00
Cena regularna
Cena promocyjna
€9.00
Cena jednostkowa
/
na
W magazynie
Nie można załadować gotowości do odbioru
Label:
Southcoast Productions
Categories: płyta CD
„In The Halls Of The Wicked” to drugi album szwedzkiego death-thrashera Karnivore (w którego składzie grają obecni i byli członkowie El Camino). Wokalista Martin Holmqvist dostarcza na tym albumie imponującego wokalu, lawirując między śmiercionośnymi szczeknięciami, blackmetalowymi zgrzytami i thrashowymi growlami. „In The Halls Of The Wicked” może pochwalić się ośmioma porywającymi utworami, z których każdy zadaje potężny cios w środkową część płyty i powinien powalić każdego na kolana, zwłaszcza miłośników mocnego i przenikliwego metalu. Utwór otwierający, „Under Ground”, to porywająca sprawa, która nadchodzi gęsto i szybko, siejąc spustoszenie i zionąc ogniem na falach agresywnej gitary Jensa Englunda, którego styl to mieszanka szorstkości i agresji. Mattias Johansson odpowiada za ogłuszającą perkusję, która pędzi w imponującym tempie. Na Feast Upon The Living trio obdziera ciało z sonicznego galopu, łącząc ogłuszający thrash metal z bardziej śmiercionośnymi szyderstwami, ale przez cały czas przykuwając słuchacza zimnym, melodyjnym spojrzeniem. Slayer, zwróć na to uwagę. Furia Psycho wprawia w ruch i redukuje głośniki do bulgoczącej cieczy posypanej kawałkami ciała. To zabójczy thrash metal nawiązujący do Sodomy ze swoim instynktownym zamiarem; perkusja wali i klekocze, jakby jutra miało nie być, a riffy sprawiają, że krew się pieni, więc naprawdę nie ma dokąd uciec. Tytułowy utwór to kipiąca bestia, w której tradycyjne metalowe akordy są wplecione w jej bulgoczącą ramę, ale gdy metalowe skrzydła tego demona się rozwijają, Karnivore wracają do swojego typu, robiąc to, co robią najlepiej i pieniąc się na ustach swoim gradem thrashu w stylu teutońskim. Album kończy się utworem Mr Gein (inspirowanym zbrodniami seryjnego mordercy Eda Geina), a w tym utworze znakomite brzmienie perkusji Johansson przypomina mi to, czego brakuje mi w Slayerze, gdy nie ma Lombardo. Mr Gein to epicki kawałek złowrogiej aury i stanowi trafny punkt kulminacyjny dla tej brutalnej porcji niezadowolonego thrash metalu; tego rodzaju wściekłości, gniewu i zadziorności, których brakuje tak wielu współczesnym zespołom.
Udział
