Hammerheart Records
MASTER - The New Elite CD (ETUI)
MASTER - The New Elite CD (ETUI)
W magazynie
Nie można załadować gotowości do odbioru
Categories: Death metal , Nowości , płyta CD
Klasyka death/thrash metalu ponownie wydana!
Trudno uwierzyć, że Master istnieje już prawie 40 lat
lat. Pamiętamy, że widzieliśmy tych gości w prawie każdym klubie w
świat z tamtych czasów, a frontman Paul Speckman i jego ekipa nigdy
rozczarowany. Dyskografia to imponujący kolektyw szczerych,
Brutalny death metal, który jest wprost wyjęty z kanonu tego gatunku. Od
W latach 1990–2018 Master wyprodukował solidne i świetne wydawnictwa,
Nigdy nie odeszły, a z wiekiem stały się bardziej brutalne.
Po imponującym i intensywnym filmie „The Human Machine” z 2010 r. Master
powrócił z „The New Elite” z 2012 roku, 11 utworami sadystycznymi,
krwiożerczy death metal, który zawsze jest przesiąknięty elementami thrash metalu,
nasycić i ujarzmić wędrownego nomada, miłośnika obu gatunków. Można by rzec, że jeden
jeden z pierwszych wokalistów death metalu obok Kama Lee i Jeffa Becerry,
Gardłowy, niemal chrapliwy głos Speckmanna beka i ryczy ponad
hałas szybkiej pracy gitary, która uderza zmysły tak samo mocno, jak
robi wrażenie. Pierwsze utwory z „The New Elite” i „Rise Up”
i Fight” pokazują, że Master wciąż jest na szczycie swojej gry, zarówno
pod względem tekstowym i muzycznym.
Choć nie można zaprzeczyć absolutnej wytrwałości
który Mistrz gromadzi i rozbija psychikę w ciągu dowolnego
jeden album, „The New Elite” to obrzydliwy kawałek muzycznego robactwa, który jest
tak brutalny, jak to tylko możliwe, zachowując jednocześnie idealną równowagę
pomiędzy gardłowym hałasem a inteligentnym metalem, który można łatwo skonsumować w dużych ilościach
porcje. Wolniejsze utwory, takie jak „Redirect the Evil”, nawiązują do czasów
gdzie Possessed i Dark Angel panowali niepodzielnie na Zachodnim Wybrzeżu
panowanie. Dźwięk jest całkowitym objęciem szwedzkiego brzmienia
koniec lat 80./początek lat 90. i współczesny undergroundowy gniew, wykorzystywany wyłącznie przez
niewiele zespołów grających w piwnicach, które to „rozumieją”.
Spodziewaliśmy się tego wszystkiego i jeszcze więcej po Mistrzu i jak zwykle nas nie zawiódł.
Udział
