Comatose Music
MODUS DELICTI (BLASPHEMER) - Płyta CD Nikt
MODUS DELICTI (BLASPHEMER) - Płyta CD Nikt
Zapas wyczerpany
Nie można załadować gotowości do odbioru
Z udziałem członków Vomit the Soul, Septycal Gorge i Egemony… Włoska potęga death grindu Modus Delicti wydaje swój debiutancki album „Nobody”. Muzycznie ten album zmiażdży słuchacza bezlitosną brutalnością, a w tekstach zagłębi się w psychologiczne zaburzenia ludzkości i szaleństwo seryjnych morderców. Fani Misery Index, Hateplow i Despised Icon, uwaga!
Deszcz pogrzebowy:
Zespół Modus Delicti powstał po rozpadzie zespołu Nobody w 2005 roku. W 2006 roku ponownie się rozpadli i reaktywowali w tym samym roku… no cóż. Po usłyszeniu tego, nie spodziewałem się też niczego nadzwyczajnego po tym zespole. Ale ich wiarygodność leży w metalu, a nie w burzliwej historii. Po przesłuchaniu Nobody, mam do powiedzenia jedno: jeśli lubisz spastyczny grind w stylu Kill The Client i bardziej groove'owy death metal w stylu Skinless, to ten sześcioletni weteran włoskiego metalowego świata i ich debiutancki album to strzał w dziesiątkę!
Nie muszę chyba dodawać nic więcej w tej recenzji. Modus Delicti grają dość techniczny, ale niesamowicie zrelaksowany grindcore, który przypomina styl rodaków Tsubo. Gitara buczy przez riff za krwawym, brutalnym riffem, a nawet zwalnia na małą melodyjną przerwę w Beyond The Mask. Claude De Rosa, perkusista Modus Delicti, jest zabójczy. Po prostu. Tłumiące ADHD i kontrolowane, techniczne wybuchy wyprowadzają ten zespół z cienia przeciętnego grindu i wkraczają na terytorium „trzymaj oczy szeroko otwarte i uważaj na tych gości”. Wokal nie jest okropny przez większość czasu. Ale od czasu do czasu pojawia się ten irytujący growl w stylu Ciasteczkowego Potwora, który psuje płynność i tak już brutalnej piosenki. A co do załamania płynności, pod koniec The Teeth Collector następuje około trzydziestu sekund ciszy, która po prostu mnie wkurza. Po co, do cholery, to w ogóle tam jest? Ogółem: Debiutancki album zespołu Modus Delicti, Nobody, to około dwudziestu czterech minut brutalnego festiwalu groove 'n' grind!
Udział
