Pomiń, aby przejść do informacji o produkcie
1 z 1

Extremist Records

OBLITERATE - Tangled Ways CD

OBLITERATE - Tangled Ways CD

Cena regularna €8.00
Cena regularna Cena promocyjna €8.00
W promocji Wyprzedane

W magazynie

Categories: płyta CD

Słowacka hybryda death/grind powraca z zupełnie nowym wydawnictwem. Znacznie bardziej intensywnym i lepiej zagranym niż debiut. Zdecydowanie dla fanów NAPALM DEATH.

Archiwum Metalowe [70/100]:
„Tangled Ways” to zdecydowanie dźwięk postępu i dojrzewania Obliterate jako zespołu, ale szczerze mówiąc, nie jestem pewien, czy to wszystko na dobre. Debiutancki album zespołu, „The Feelings”, był dość chaotyczną mieszanką oldschoolowego grindcore'u, death metalu i hardcore punku, która była żywiołowa i interesująca, ale nieco sparaliżowana brakiem spójnego pisania piosenek. Tutaj, zdaje się, nastąpiło odwrotne zjawisko: pisanie piosenek przez Obliterate znacznie się wyostrzyło i usprawniło w ciągu lat od „The Feelings”, dzięki czemu album stał się o wiele przyjemniejszy dla ucha. Jednak wraz z tym usprawnieniem utracono wiele z tego, co czyniło pierwszy album Obliterate tak interesującym; o ile poprawa w pisaniu piosenek jest miła, Obliterate straciło na niej wiele ze swojej osobowości. Podczas gdy wpływ Brytyjczyków był oczywisty na „The Feelings”, materiał, który Obliterate gra na „Tangled Ways” to czysty kult Napalm Death z połowy ery. Cholera, „Against Your Will” używa nawet dokładnie takiego stylu wokali spoken word, jaki można znaleźć na albumie takim jak „Diatribes” - to aż tak oczywiste. Nadal jest niecodzienne usłyszeć - kto właściwie naśladuje tamtą erę Napalm Death - ale wiele z własnej osobowości Obliterate zniknęło. Jeśli słyszałeś album taki jak „Fear, Emptiness, Despair”, wiesz, czego się spodziewać po tym albumie: mieszanki gładkich, zmodernizowanych riffów death/grindowych ze średnimi, nowoczesnymi rytmami hardcore, bardziej polegających na rytmicznym chrupaniu niż na pisaniu piosenek zorientowanych na riffy. Nie mam z tym wewnętrznego problemu - niektóre dziwne eksperymentalne rzeczy Napalm Death mogą być fajne. Mimo to nikt nie zrobi tego lepiej niż Napalm Death, a porzucenie przez Obliterate dziwaczniejszych elementów, by w pełni je wykorzystać, było prawdopodobnie złym posunięciem. Pierwszy album Obliterate miał wiele unikalnych idiosynkrazji: dziwnie nasyconą perkusję, krzywe riffy gitarowe desperacko próbujące dopasować się do sekcji rytmicznej, chaotyczne tempo z przerwami. To album bardziej dopracowany, ale ostatecznie prostszy.
Mimo wszystko, jest też o wiele bardziej przystępna w odbiorze niż „The Feelings”. Album ten potrafił tak bardzo pochłonąć ciągłe zmiany, że stawał się nudny, gdy zespół po prostu nie chciał się zadomowić w rytmie. Na „Tangled Ways” nie ma takiego problemu, a każdy utwór ma zazwyczaj co najmniej jeden riff lub fragment perkusji, który prowokuje do headbangingu, niezależnie od tego, czy tego chcesz, czy nie. Wokale również zdają się być intensywniej wplecione w strukturę muzyki: miech w stylu Greenwaya współgra teraz z resztą rytmów, zamiast być po prostu arbitralnie rozmieszczony, co zapewnia znacznie bardziej równomierne wrażenia słuchowe. To zdecydowanie duży krok naprzód w profesjonalizmie w porównaniu z debiutem i doceniam to.
To, czy spodoba ci się ten, czy pierwszy, zależy od tego, czego szukasz – czy bardziej awangardowej dziwności, czy solidniejszego stylu pisania piosenek. Powiedziałbym jednak, że są mniej więcej na równi. Żaden z nich nie jest niezbędny, ale doświadczony słuchacz death metalu prawdopodobnie będzie zachwycony tymi płytami. Jeśli uważasz, że są tanie, nie ma powodu, żeby nie spróbować.

Pokaż kompletne dane