Memento Mori
PROSCRITO - Llagas y Estigma CD
PROSCRITO - Llagas y Estigma CD
Zapas wyczerpany
Nie można załadować gotowości do odbioru
Miażdżący debiutancki album hiszpańskiego zespołu. Proscrito narodził się w 2016 roku z popiołów niechlujnego wcielenia znanego jako Calvario, oddając hołd muzyce skazanej na śmierć/zbyt martwej na śmierć, takiej jak Cianide, Hellhammer/Celtic Frost, Necro Schizma, Asphyx, Autopsy, Paradise Lost, Winter, Samael i Goatlord. Tworząc powolne i burzliwe utwory, które miały (nie do końca) zostać doprowadzone do perfekcji na debiutanckiej EP-ce zespołu „El Calvario” w 2017 roku: wydawnictwie przepełnionym wszechogarniającą pasją do rozkładu i zgnilizny, od pokutnego i biczowniczego utworu otwierającego „Via Crucis” po zamykającą instrumentalną mantrę „Puteado”, z pulsującą perkusją jaskiniowców, grzmiącym basem i szaleństwem solówek wah-wah pomiędzy. Po trzech dniach makabrycznego delirium w Moontower Studios (Ataraxy, Graveyard, Oniricous, Teitanblood), ponownie pod okiem Javiera Feleza, Proscrito wydało następcę debiutanckiej EP-ki, nawiązującego do dawnych czasów. Jest to pełnowymiarowy frontalny atak zatytułowany „Llagas y Estigmas” („Owrzodzenia i stygmaty”), zawierający pięć niezadowolonych litanii krwi, potu i bezłzowych obrazów przywodzących na myśl twórczość Roberta E. Howarda i Cormaca McCarthy'ego, muskularne riffy, wymioty i śluz. Utwory takie jak „Marcado por la Pezuña”, „Tronos de Oprobio” czy ich (skato)logiczny finał „Pantalgia” prawdziwie podtrzymują tę tradycję prymitywności, kładąc nacisk zarówno na death, jak i metal, ponieważ doom zawsze był przeznaczeniem zespołu, jego siłą i mądrością. Jakkolwiek to opisać, gęsty i siarkowy pomruk, który tworzy to hiszpańskie trio, potrafi wywołać tektoniczne przesunięcia równie skutecznie, co zgnić duszę. Rytualny pochód Proscrito ma w sobie coś niemal nieprzyjemnie beztroskiego, leseferystycznego, jakby zespół obojętnie działał jako kanał dla nadprzyrodzonych częstotliwości, które tylko oni potrafią wyczuć. Nieczęsto Memento Mori zanurza się ostatnio w mroczniejszym death metalu, ale kiedy już to robi, upewnij się, że ma ku temu dobry powód! I rzeczywiście, „Llagas y Estigmas” to jeden z naprawdę dobrych powodów!
Udział
