At War With False Noise
REDRIGHTHAND - Śpiewali i śpiewali... CD
REDRIGHTHAND - Śpiewali i śpiewali... CD
Zapas wyczerpany
Nie można załadować gotowości do odbioru
Brałem udział w tworzeniu albumów, które długo czekały na premierę (zazwyczaj z mojej winy), ale ten przebija wszystko! Pierwotnie nagrany w 2004 roku, nigdy nie ujrzał światła dziennego i do tej pory krążył po blogach i z poważaniem omawiany w undergroundzie.
Mam to nagranie od pięciu lat i nadal brzmi tak samo ciężko, jak wtedy, gdy mnie zachwyciło!
RRH grali sporo w Wielkiej Brytanii i przez lata zbudowali sobie całkiem niezłą markę, a ta płyta jest idealną esencją ich brzmienia: niewiarygodnie powolne, nieskończenie ciężkie i posiadające atmosferę całkowitej i zupełnej rozpaczy, której moim zdaniem nie osiągnięto od tamtej pory. Dla mnie ta płyta jest prawdopodobnie najlepszym dokumentem brytyjskiego brzmienia sludge/doom i powinna być traktowana tak samo dobrze, jak wiele innych, które pojawiły się i zniknęły od tamtej pory. Zespoły, w których byli lub byli pozostali członkowie, mówią same za siebie: wokalista Peet był w Hard To Swallow i Narcosis, Robbo poszedł w They Are Cowards, Thomas i Paul byli w Charger i teraz grają w Ocksen, a Paul Rauschen był w Like A Kind Of Matador i przeszedł do Gruel z At War.
Jestem bardzo zadowolony, że wytwórnia w końcu wydała ten album i udostępniła go szerszej publiczności!
500 egzemplarzy, standardowe pudełko z wkładką „manifest” ukrytą za tacką na płyty CD.
Śpiący Szaman:
Redrighthand przemierzał mroczne okopy sludge'u kilka lat temu i zawsze był niesamowitym zespołem do oglądania i słuchania na żywo. Surowe, dźwięczne i ponure, obniżone brzmienie gitar podkreślało instynktowną rozpacz, którą odczuwali ludzie na scenie punkowej, grindcore'owej i sludge'owej. W 2004 roku zespół nagrał ten album, odzwierciedlając pilną potrzebę, która towarzyszyła wielu utworom tworzonym w tamtym czasie. Chociaż Redrighthand był mocno osadzony w tych trzech scenach, to, co grali, było wolniejsze niż leniwiec wspinający się po baldachimie zielonego, jedwabistego nieba.
Ten album jest zatem pośmiertnym wydaniem, ponieważ minęło kolejne siedem lat, zanim nagranie wyszło z mroku i wyszło na świat. Jak w przypadku wielu wydawnictw tego typu, zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że muzyka mogła się mocno zestarzeć, przez co albumowi brakuje współczesnego sludge'owego statku. Cóż, czas obudzić się z waszych zielonych śpiączek, lizaki, ponieważ to wydanie zwali was z nóg. Zespoły sludge'owe stają się coraz bardziej bezsilne, zwracając się ku łatwej opcji spowalniających hardcore'owych riffów, w przeciwieństwie do tego album redrighthand sygnalizuje wielu, gdzie zespoły popełniły błąd. To nawet nie wydaje się pośmiertnym wydaniem, powala cię orzeźwiającym, atletycznym, powolnym uderzeniem w głowę. Od momentu, gdy posłuchasz pełnej majestatycznej ponurości tego albumu, zdasz sobie sprawę, jak gówniane są obecnie wiele tak zwanych zespołów sludge'owych. Możesz myśleć, że Redrighthand wyprzedzili swoją epokę, ale umniejszałoby to moment ich najcięższej dominacji, coś, co wolałbym zatrzymać, głównie dlatego, że mam tak miłe wspomnienia z ich rozpętywania burzy. Zamiast tego wolę myśleć o tym jako o lekcji, jak otwierać rany, pieścić rany historii i powiedzieć „pieprzyć” przeciętności dławiącej obecną scenę sludge.
Na tym albumie mamy cztery utwory, które są podobne pod względem ataku i ogólnej prezencji. Nigdy nie pozwalają, by intensywność zamarła lub została pochłonięta przez introspektywne wpatrywanie się w buty, „Anioł ciszy”, „jak złoto zdegradowane, jak gówno”, „bezcielesne serce”, „to życie jest pomnikiem ruiny” są nieustępliwe w swojej intensywności. Każdy utwór bazuje na poprzednim, z liczbą ofiar tortur i rozdartych gardeł, wypluwając agresję. Agresywny, a zarazem orzeźwiający, każdy utwór można porównać do wypicia kieliszka tequili, ale z subtelnym twistem – zamiast sypać sól na dłoń, kładzie się stłuczone szkło. Poczuj, jak rozrywa twój przewód pokarmowy, pozwól, by ton, głębia, zasięg wyprodukowanego mamuta, oderwał twoje powieki od tylnej ściany. Ulegnij bólowi i przyjemności, jaką oferuje redrighthand. To mroczna erotyzm zmiażdżony dzikim uściskiem, a pośród całego tego dyskomfortu skup się na tworzeniu piękna i przeczucia.
Tylko o jedno chciałbym prosić po kilku dniach słuchania tego wydawnictwa… czy Redrighthand zreformuje się, żebym mógł znów oglądać, jak rozwalają świat na kawałki? Jeśli myślisz, że znasz się na sludge, powinieneś był kupić egzemplarz tej bestii, a jeśli jeszcze nie, to pytam tylko, dlaczego tego nie zrobiłeś? Do diabła z darmowymi downloadami i wspieraj wytwórnię. Dla wszystkich, którzy nie widzieli ich, kiedy terroryzowali Wielką Brytanię, Redrighthand był naprawdę niesamowitym zespołem i, co nietypowe jak na wydawnictwo, to naprawdę oddaje to, co przegapiliście. To mnie rozwala! Niesamowicie dobre!!!!
Udział
