Infernal Kaos
SOUL DEVOUR - Apokaliptyczna antyludzka zagłada CD
SOUL DEVOUR - Apokaliptyczna antyludzka zagłada CD
Zapas wyczerpany
Nie można załadować gotowości do odbioru
Debiutancki, pełnowymiarowy, chory death metal z Singapuru. Bez kitu, death metal w formie, w jakiej powinien być grany, 8 utworów z doskonałą produkcją. Dla fanów starego CANNIBAL CORPSE, MORBID ANGEL, UNLEASHED, CANCER i VADER.
Magazyn Forbidden:
Trzask płonących ciał… brzęk zimnej stali… i krzyki niewinnych. To właśnie te horrory przywodzą na myśl „Apocalyptic Anti-Human Annihilation”, pełnometrażowy album singapurskiego Soul Devour. Z udziałem członków Adokhsiny, Cardiac Necropsy i Dusk, Soul Devour wypowiedział wojnę pozerom i pizdom na całym świecie tym wściekłym i bezlitosnym wydawnictwem Infernal Kaos Productions.
Po tym, jak cichną ostatnie krzyki intra, Soul Devour rozpoczyna miażdżący utwór „Exterminated Haskalah”, karząc słuchacza wybuchową deathmetalową agresją, która przenosi cię do chwalebnych dni śmierci… pomyśl… na długo przed tym, zanim fryzura mogła uczynić cię „brootal”. Nie wiem, ile ci skurwysyni mają lat, ale nie żartują ani przez minutę z tym wydawnictwem. Ogłuszające pięści „Heretic Holocaust” smagają twój tyłek w trzy i pół sekundy, tuż przed tym, jak „Rise of the Anti-Christ” składa twoje połamane ciało na ołtarzu śmierci. To samo dotyczy „Soul Devour”… brutalny atak, kompletny z łamiącymi kark zmianami rytmu, dwoma rozprutymi wokalami i wystarczającą ilością zabójczej pracy gitary, abyś poczuł się jak frajer, bo nie ćwiczyłeś.
Jedyne, do czego mogę się przyczepić w tym albumie, skoro zespół tak otwarcie daje do zrozumienia, że uwielbia Morbid Angel, to to, jak bardzo momentami brzmią podobnie. Nie mogę narzekać, MA wyznaczyło cholerny standard i prawie każdy w pewnym momencie zapożyczył od nich… wszyscy artyści, niezależnie od medium, to robią… tylko niektórzy potrafią to ukryć lepiej niż inni. Gitary rytmiczne miażdżą w prawdziwie deathmetalowym stylu (pomyślcie o Blessed Are the Sick), gitary prowadzące są odpowiednie, a ich cover „Dominate” zamyka „Apocalytic…” w szlachetnym stylu.
Jeśli po skończeniu albumu (co jest za wcześnie, bo trwa on zaledwie 28 minut) pozostanie Ci cokolwiek, słuchaj go jeszcze raz, aż poczujesz się całkowicie „unicestwiony”!
Udział
