Pomiń, aby przejść do informacji o produkcie
1 z 1

SELFMADEGOD RECORDS

STORMCROW - Enslaved In Darkness CD

STORMCROW - Enslaved In Darkness CD

Cena regularna €9.00
Cena regularna Cena promocyjna €9.00
W promocji Wyprzedane

W magazynie

Wznowienie długo niedostępnego, jedynego albumu od niesławnego, pochodzącego z Oakland, crust/metalowego zespołu STORMCROW w końcu ujrzało światło dzienne. Zespół, który już nie istnieje, wdarł się na scenę w 2005 roku, wydając swój debiutancki i jedyny album „Enslaved In Darkness”, a następnie serię brutalnych splitów z zespołami SANCTUM, SKAVEN, MASSGRAVE, LAUDANUM i COFFINS w ciągu kolejnych czterech lat. To oficjalne, światowe wznowienie ponownie prezentuje okrutny crust w stylu AMEBIX, przesiąknięty metalowymi riffami; pozycja obowiązkowa dla wielbicieli BOLT THROWER, AXEGRINDER, DEVIATED INSTINCT i HELLSHOCK. Złowieszcze brzmienie STORMCROW, zbudowane z grzmiących bębnów, masywnych rytmów gitarowych, zawiłych metrum i intensywnie mrocznego wokalu, pomogło zespołowi stać się szanowanym nazwiskiem na scenie crust i metalu. Za oprawę graficzną wydawnictwa odpowiada Rob Middleton (DEVIATED INSTINCT), a nagranie wykonał Greg Wilkinsen z BRAINOIL.

Archiwum Metalowe:
Ostatnio pojawiło się mnóstwo zespołów wielbiących Bolt Thrower. Zespoły takie jak Sanctum, War Master i Realm of Chaos tworzą crustowy death metal w stylu wczesnego Bolt Thrower. Z tej szemranej grupy Stormcrow jest prawdopodobnie najpopularniejszy i nie bez powodu! Nie dość, że klękają u stóp wczesnego Bolt Thrower i innych brytyjskich zespołów crust, to jeszcze czerpią inspirację ze szwedzkiego death metalu i brytyjskiej sceny death/doom. W przeciwieństwie do niektórych zespołów, które mają problem z tworzeniem muzyki czerpiącej z różnych źródeł, Stormcrow sprawia, że ​​brzmi to zbyt prosto.
Niestety, jest tylko pięć utworów i to wielka szkoda. Muzyka nigdy nie traci na atrakcyjności i utrzymuje zainteresowanie słuchacza, mimo że jest niezwykle sprośna i mroczna. Nigdy nie zwalnia do granic nudy, ale też nie przyspiesza na tyle, by stracić na ciężkości. Kolejną uroczą cechą tej muzyki jest to, że choć czerpie inspiracje od różnych artystów, zachowuje ten „ortodoksyjny” charakter, dzięki czemu jej brzmienie jest ponadczasowe.
Utwór otwierający daje słuchaczowi przedsmak rzezi, która jest obecna w całym wydawnictwie. Zaczynając od intra, które mogłoby łatwo znaleźć się gdzieś na albumie War Master, aż zespół zaczyna walić cię średnim tempem chuggingu wraz z warczącym basem. Ten chwytliwy riff mutuje w kolejny riff, który brzmi jak wzmocniony riff z Heading For Eternal Darkness. Następnie pojawia się wokal. Czy wspomniałem, jak niesamowity jest wokal? Brzmi jak ryk behemota głęboko w jaskini. Można powiedzieć, że reszta wydawnictwa podąża podobnym podejściem i nie byłoby to zbyt dalekie od prawdy. „Anguished Existence” to totalny head banger, który z pewnością spowoduje uraz szyi w taki czy inny sposób. Trzeci utwór, „Baneful Conception”, zaczyna się od zwodniczo czystego intra, ale wkrótce wraca do zniszczenia wszystkiego w zasięgu wzroku w typowym dla Stormcrow stylu. „Willing to Forgive” to prawdopodobnie jeden z moich ulubionych utworów na tej płycie ze względu na fatalny moment załamania w połowie, po którym następuje powrót do pulsującego szaleństwa z okrzykami w stylu trade back. „New Messiah” zaczyna się w typowym dla Stormcrow stylu, po czym uwalnia zaraźliwy melodyjny riff, który brzmi niemal jak coś, co napisałby Tragedy.
Jednym z powodów, dla których tak bardzo kocham ten album, jest jego absurdalnie brudne brzmienie. Posłuchajcie go, a przysiąglibyście, że wasze głośniki zaczną się wypełniać... skorupą! Riffy należą do najlepszych, jakie słyszałem od jakiegoś czasu, na przykład końcówka „Willing to Forgive” i całość „Enslaved in Darkness”. Nie oznacza to jednak, że pozostałe elementy muzyki nie dorównują poziomem. Bas jest dobrze słyszalny na całym albumie, bez przesady w miksie, a kiedy ma okazję zabłysnąć, wcale nie zawodzi. Perkusja napędza muzykę w świetnym tempie, a ja osobiście uwielbiam brzmienie werbla. Wokale to mieszanka death-chrząknięcia i szorstkiego krzyku. Wydaje się również, że wokal ma niewielkie, ale zauważalne opóźnienie lub echo, co idealnie pasuje do muzyki. Niemal organiczna produkcja jest idealna dla tej muzyki, wszystko słychać i nic nie jest za wysokie ani za niskie w miksie. Tekst jest absolutnie miażdżący i balansuje na granicy totalnej żałoby i totalnej odrazy do ludzkości, jak w utworze tytułowym czy „New Messiah”. Tekst idealnie pasuje do czarno-białej oprawy graficznej.
Ten album jest dystopijny w każdym tego słowa znaczeniu. Jeśli lubisz miażdżący, brudny i monolityczny death metal z chropowatymi akcentami, to koniecznie musisz go mieć. Dla fanów wczesnego Bolt Thrower, szwedzkiego death metalu, brytyjskiej sceny crust/grindcore i dobrej muzyki w ogóle.

Okrzyki i klaksony:
Pochodzący z Bay Area (niestety rozwiązany) zespół STORMCROW doczekał się jedynego reedycji swojego pełnowymiarowego albumu w Selfmadegod Records, aby cały świat ekstremalnego metalu mógł się nim cieszyć. Łącząc w równych częściach crust, thrash i hardcore, STORMCROW sumiennie maszeruje przez 5 chugga-pysznych utworów. Enslaved In Darkness to płyta na tyle spójna i szczera, że ​​ukazała się mniej więcej w czasie pierwotnej eksplozji grindcore'u i crustu. Supergęsta, mocna produkcja wali w głowę przez cały album, ustępując jedynie na chwilę czystego brzmienia w genialnym i zwycięskim „Baleful Conception”. Bardzo wściekły wokal bierze się do roboty od pierwszego do ostatniego utworu. Groźny i gardłowy styl wokalny, wszechobecny w gatunku crust, rzadko się starzeje. STORMCROW może i jest częścią przeszłości, ale Selfmadegod Records dało ci szansę doświadczyć ich miażdżącego geniuszu.

Pokaż kompletne dane