Crucial Blast
TOMB - Pennhurst / Xesse CD (digipak)
TOMB - Pennhurst / Xesse CD (digipak)
W magazynie
Nie można załadować gotowości do odbioru
Categories: płyta CD
„Pennhurst / Xesse” to nowa kolekcja rzadkiego materiału od mrocznego, industrialnego zespołu TOMB, zawierająca ich ultralimitowany album „Pennhurst” oraz utwory z jednostronnego, 12-calowego albumu „Xesse”, wydanego wcześniej przez Prison Tatt. Z zupełnie nową okładką i w sześciopanelowym digipacku, ten pełnowymiarowy album oferuje ponad godzinę dziwacznego, odrażającego elektroakustycznego brzmienia, przytłaczającego industrialnego driftu i upiornych wokalizacji, jakby wydobytych z wilgotnych, czarnych wnętrzności jakiegoś dawno opuszczonego mauzoleum.
Pierwotnie wydany w 2009 roku w niezwykle limitowanym nakładzie Esto Perpetua Records, „Pennhurst” zawiera pięć utworów o otchłannym, nekroindustrialnym brudzie, stworzonych z materiału źródłowego, który zespół nagrał w osławionych szpitalach Pennhurst State i Norristown State, dwóch filadelfijskich szpitalach psychiatrycznych, które w przeszłości szczyciły się niepokojącą spuścizną nadużyć i eksperymentów. Podobnie jak w przypadku innych wydawnictw, album koncentruje się na koszmarnych, industrialnych pejzażach dźwiękowych, zbudowanych z wyblakłej, blackowej elektroniki zespołu i przerażających nagrań terenowych, a utwory często eksplodują duszącym, piekielnym hałasem. Pulsujące, czarne, zniekształcone syntezatory, które pulsują w otwierającym album utworze „Primevil Sorcery”, wybrzmiewają niczym fale czarnej lawy, a charakterystyczne dla zespołu duszące częstotliwości basowe przetaczają się przez pola pełnego agonii, upiornego krzyku i trzaskającego wulkanicznego hałasu, podczas gdy perkusyjne, metalowe dźwięki rozbrzmiewają i huczą w głębinach, niczym opary otchłannego dźwięku, który wiruje i drży w ciemności, odsłaniając przerażające szczegóły dźwiękowe, wybuchy zdeformowanej, wydmuchanej melodii i wybuchy koszmarnej agonii w ogromnym, wirującym chaosie, który rozciąga się na prawie dwanaście minut. Gdy ten stygijski ryk przechodzi w „Maz Ov Tha Damd”, zespół rzuca się w pierwotny tatuaż rytualnego rytmu, waląc pierwotne bębny grzmiące pod warstwowym hałasem, nagraniami terenowymi i wzmocnionymi metalicznymi pogłosami, mieszając brutalny improwizowany atak perkusyjny z większą dawką duszącego czarnego hałasu, demonicznych wrzasków i odrażających gadzich krzyków rozrywających ciemność, a dźwięk staje się coraz bardziej potworny i gwałtowny, gdy bębny ustępują miejsca szorstkiemu znęcaniu się nad blachą. Blisko dwudziestopięciominutowy utwór „Goetic Xaos” stanowi centralny punkt „Pennhurst”, kolejnego rozległego, dźwiękowego koszmaru przetworzonej, akustycznej perkusji i piekielnego dronu. Dźwięk jest gęsty, wirujący i psychodeliczny, nasycony fragmentami pełzającej, czarnej atmosfery i głębokich, tektonicznych pogłosów, dudniących głęboko pod powierzchnią, a powietrze tętni upiornymi, odnalezionymi dźwiękami i ostrymi, metalicznymi otarciami, zniekształconymi transmisjami pradawnych bębnów voudou i demonicznym EVP. Zawodzące głosy, wydobywające się z tego ogłuszającego zgiełku, przenikają do krótkiego interludium „Audi Alteram Partem”, które niemal przypomina jakiś szalony utwór Diamandy Galas, zagubiony we mgle metalicznego pisku i katedralnego pogłosu. Następnie album schodzi w absolutnie monstrualny utwór tytułowy, poczerniałą przestrzeń gnijącej elektroniki i kruszącego się betonu, dźwięk entropii i psychologicznego rozkładu przyspieszony do rozmycia dźwiękowego horroru rodem z Merzbowia, który zamyka płytę. Całość składa się na jeden z najbardziej intensywnych wybuchów dźwiękowego terroru w TOMB.
Druga część albumu zawiera utwór „Xesse” zespołu TOMB, jeden z bardziej „ambientowych”, dronowych utworów zespołu. Nie znaczy to jednak, że jest on mniej przerażający niż poprzednie. EP-kę otwiera chór zawodzących głosów, odgłosy skrajnego cierpienia, rozbrzmiewające echem w jakiejś mrocznej podziemnej krypcie. Słychać głęboką, odległą, dudniącą obecność, ledwo wyczuwalną; szybko zostaje ona zagłuszona przez ciężkie fale ostrego, trzaskającego hałasu i szumu, które powoli napływają i cichną, zmywając krzyki agonii i pozostawiając po sobie resztki minimalnej, pustej czerni. Od tego momentu „Xesse” przechodzi w miażdżące ściany lustmordyjskiego dronu, gdzie gęste, brzęczące syntezatory dudnią pod warczącym, elektronicznie zniekształconym wokalem i innymi demonicznymi wypowiedziami, a syntezator pojawia się i znika, gdy napływają fragmenty minorowej tonacji. Z tego narastającego cmentarnego chaosu wyłaniają się zniekształcone śpiewy, dźwięczne pozostałości jakiegoś niewidzialnego rytuału, który odbywa się w głębi pejzażu dźwiękowego TOMB. Cięższe drony ustępują, pozostawiając kakofonię zgrzytliwego metalu i przetworzonych tonów basowych, a także coś, co brzmi niemal jak miażdżące, przesiąknięte doomem gitary, grzmiące głęboko w mroku. Nagranie nieustannie oscyluje między spokojnymi, martwymi dronami i dziwnymi, rozbrzmiewającymi cmentarnymi rytuałami a falami halucynogennego ciężaru, by ostatecznie ustąpić miejsca naprawdę zdumiewającemu, kosmicznemu dryfowi pod koniec, kiedy głosy zmieniają się z bluźnierczych tyrad w niezrozumiałe, nieznane języki, dryfując w otchłań wirujących efektów dub, delikatnych dźwięków dzwonków i rytmicznego metalicznego dudnienia, które w końcu wybucha szalonym perkusyjnym chaosem, a grzmot młotów o metal wstrząsa chtoniczną głębią, a następnie zanika w ciszy.
Udział
