Crucial Blast
TOMB - UAG CD (digipak)
TOMB - UAG CD (digipak)
W magazynie
Nie można załadować gotowości do odbioru
Categories: płyta CD
Od prawie dekady tajemniczy kolektyw znany jako TOMB (lub Total Occultic Mechanical Blasphemy) tworzy szczególny rodzaj industrialnego kultu śmierci, tworząc jedne z najbardziej przerażających nagrań, jakie słyszałem z tego świata. Odkryłem zespół dzięki ich albumowi Macabre Noize Royale z 2007 roku, który ukazał się na Todestrieb. Jego zgrzytliwe industrialne rytmy, wybuchy blackened noise i zdeformowany black metal sprawiły, że moja czaszka zamieniła się w zwęgloną skorupę, a od tamtej pory śledzę ich tajne elektroakustyczne eksperymenty i rytuały znęcania się nad zwłokami. Teraz TOMB zaprezentował nam swój najnowszy album (i pierwszy dla Crucial Blast) UAG (lub Undercovered Ancient Gateways ), który podąża za grupą krypto-crawlerów przez jedenaście utworów duszącego, czarnego ambientu i bezdusznego industrialnego łomotu, który odziera z większości elementów black metalu z poprzednich wydawnictw, tworząc tym razem bardziej abstrakcyjne, ambientowe brzmienie.
Zespół w dużej mierze wyróżnia swoje podejście do czarnego industrialu ze względu na wykorzystywane źródła dźwięku. Przenikając do opuszczonych sanatorium, kostnic, niszczejących krypt i innych miejsc cierpienia psychicznego i duchowego (takich jak Szpital Stanowy Pennhurst w Pensylwanii czy niesławne Waverly Hills w Kentucky), członkowie TOMB uchwycają naturalną atmosferę tych miejsc za pomocą nagranych w terenie dźwięków i angażują się w pulsujące, perkusyjne ćwiczenia, uderzając i waliąc w same ściany i konstrukcje tych miejsc. Te dudniące, industrialne rytuały to mieszanka rytmicznych form w stylu Neubauten, połączonych z miażdżącym, surowym industrialnym hałasem i bezświetlną, czarną, ambientową pustką, wyrzeźbioną w unikatowy, nawiedzony industrialny klimat na płycie UAG . Jeśli chodzi o nawiązania, słyszę tu ślady industrialu death (w stylu Atrax Morgue / Subklinik / Mauthausen Orchestra / Brighter Death Now), a także dziwaczność czarnego industrialu charakterystyczną dla takich zespołów jak Abruptum, MZ412 i Stalagggh, ale są tu też echa wczesnej twórczości Lustmorda w postaci jaskiniowych, czarnych przestrzeni, które eksploruje TOMB.
Nie ma tu żadnej narracji, niczego, co przypominałoby „muzykę nastrojową”; każdy utwór płynnie przechodzi w kolejny, a album pełza i oddycha niczym pojedynczy, złowrogi organizm. Utwór tytułowy otwiera album potężnymi, metalicznymi pogłosami, dudniącymi w rozległych, jaskiniowych krainach ciemności i ryczącego podziemnego wiru, z żrącym, zniekształconym hałasem, który rozlewa się po dudniącej, metalowej perkusji i niemal plemiennych rytmach, niczym wycie umarłych wydobywające się z trzewi ziemi. Następnie wkrada się „Torment”, nakładając na siebie bolesne, zniekształcone wycia i potworne, jęczące wokalizy na rozległy hałas i pulsujący, zniekształcony syntezator. Cały dźwięk dryfuje przez salę echa halucynacyjnego horroru, a następnie wślizguje się w narastające, podziemne dudnienia, drżące rytmy maszyn i dudniące, cmentarne wrota „Mausoleum Witchcraft”. Dalsze głębiny Podziemnych Starożytnych Bram są jeszcze bardziej opanowane przez te trzeszczące piekielne maszyny i potężne, dudniące krajobrazy dronów, gwałtowne metalowe dźwięki perkusji, upiorne efekty i tajemnicze dźwięki unoszące się w otchłannej pustce, rozmaite koszmarne wokalizacje, dudniące bębny i inne młotkowane przedmioty będące stałą obecnością.
Niektóre z najbardziej niepokojących momentów albumu pojawiają się w utworze „Blood Vortex”, będącym psychodeliczną erupcją hałasu i przypominającym jeden z ekstremalnych synth-noise'owych wybuchów CCCC. Masa rojącego się elektronicznego zakłócenia wiruje nad rozmazanymi dronami i odległym hałasem maszyn, który najwyraźniej wykorzystuje prawdziwą krew jako źródło dźwięku. Warczący, zgrzytający zębami chaos rytuału krwi w „Tribe Of The Corpse” ustępuje miejsca wilgotnej, lustmordiańskiej głębi „Graveyard Requiem”. Wreszcie dwunastominutowy „EMPLEH”, gdzie jaskiniowa atmosfera przemienia się w pokręcony, atonalny hałas gitary, odległe krzyki i niesamowite wycie spowite gęstą, czarną mgłą, odsłaniając później zniekształcone, quasi-black-metalowe kształty, dryfując coraz głębiej w dół dołu. Jednak najbardziej zbliżonym do black metalu elementem albumu jest psychotyczny, blastscape „Leech”, gdzie te ciche, zaprogramowane blastbeaty wyłaniają się z mglistej, lochowej atmosfery, pośród warczącego, demonicznego wokalu i przesiąkniętych pogłosem syntezatorów. Jednak jedynym utworem na UAG , który naprawdę działa mi na nerwy, jest „Cadaver Transmissions”, nagranie drapania mikrofonu kontaktowego po gnijącym ciele prawdziwego trupa, wsparte echem czarnego dryfu, tworząc najczarniejsze z ambientowych pejzaży dźwiękowych w tym, co i tak jest niezwykle niepokojącym doświadczeniem słuchowym.
Gorąco polecam fanom blackowego industrialu i black ambientu. Dostępny w pełnokolorowym digipacku.
Udział
