Pomiń, aby przejść do informacji o produkcie
1 z 1

Dark Descent / Unspeakable Axe Records

THIRD STORM - The Grand Manifestation CD

THIRD STORM - The Grand Manifestation CD

Cena regularna €12.00
Cena regularna Cena promocyjna €12.00
W promocji Wyprzedane

Niski poziom zapasów

W przeszłości niewiele osób znało szwedzki black/death metalowy zespół Third Storm, mimo to udało im się utrzymać tę bestię przy życiu w latach 1986-1988. Poza członkiem-założycielem Hevalem Bozarslanem, skład był wtedy zupełnie inny. Czterech 14-15-letnich szalonych metalowców, którzy uwielbiali ekstremalny metal tamtych czasów i chcieli zrobić własny hałas w swoim rodzinnym mieście Uppsala. Może nie byli wtedy zbyt utalentowanymi muzykami, nic dziwnego, bo byli tylko dzieciakami, ale zagrali kilkanaście koncertów i kilka dem próbnych, zanim rozpadli się zdecydowanie za wcześnie. Lata mijały, każdy z członków poszedł swoją drogą, a zespół pozostawał w zapomnieniu do 2014 roku, kiedy dwóch oryginalnych członków, Heval i gitarzysta Jimmy Eriksson ponownie obudzili tę bestię. Dołączyli do nich dwaj nowi członkowie, David Eriksson (gitara) i Daniel Ekeroth (bas), a perkusista sesyjny Johan Ericson pomógł zespołowi nagrać EP Taritiya Me, która ujrzała światło dzienne jesienią 2015 roku w Dark Descent Records. Ten skład pokazał nowe oblicze Third Storm. Choć duch lat 80. był obecny, teraz stali się lepszymi muzykami z lepszym pisaniem piosenek. Zespół udowodnił Taritiya Me, że można się z nimi liczyć i rzeczywiście ta 26-minutowa EP-ka zdmuchnęła wiele niedowiarków. Niedługo po EP, Jimmy musiał odejść z różnych powodów, więc Hasse Hansson dołączył jako drugi axeman. Zespół znalazł również swojego stałego perkusistę Alvaro Svanerö. Umiejętności pisania piosenek i wirtuozeria prowadząca Hassego w połączeniu z zapierającą dech w piersiach grą na perkusji Alvaro wyniosły zespół na nowy poziom doskonałości, co wyraźnie widać na ich debiutanckim albumie The Grand Manifestation, który jest zdecydowanie jednym z najlepszych albumów tego roku. Według Bozarslana, Trzecia Burza miała brzmieć tak, jak 30 lat temu.

Z okładką albumu, która wprawiłaby Michała Anioła w osłupienie, a samego Boga w osłupienie, sposób, w jaki jest przedstawiony, trzeba być ciekawym, jaka muzyka kryje się za tym epickim i pełnym zagadek dziełem. Album bez ostrzeżenia eksploduje hipnotycznym szaleństwem i nieustającym piekielnym wokalem w „Prima Mobilae”, dając odczuć, że wciąga cię w nieustannie otwierający się, czarny wir szaleństwa. Otwarcie albumu nie mogłoby być bardziej szalone i wykwintne niż to. Od hymnicznego „As the Stars Watched the Birth of Eternity” po miażdżący czaszkę doom w „The Third Thought From the Sun”, chłopaki pokazują, że wracają z pełną mocą, nie tracąc przy tym ciężaru i niepowtarzalnego charakteru, które tak dobrze zaprezentowali na swojej EP-ce. Po krótkim i przejmującym utworze chóralnym „Sapiens Formulae”, który wydaje się być niczym chwila wytchnienia, najszybszy utwór na albumie „Through Eyes of the Omnipresent” rozpętuje się z furią i uderza w głowę przez cztery minuty. Kolejny utwór, „Forgotten Deity”, trwa osiem minut i jest najdłuższym utworem na płycie. Pokazuje umiejętności zespołu w tworzeniu zróżnicowanych i dobrze napisanych utworów z wieloma różnymi melodyjnymi pasażami i zmianami tempa, nie tracąc przy tym na intensywności i chwytliwości. „Forgotten Deity” ma wszystko i reprezentuje prawdziwą pasję, jaką zespół żywi do różnych stylów ekstremalnego metalu – prawdziwie awanturniczy i epicki utwór z pięknym zakończeniem. Kolejny utwór, „Gorakaathuar”, przypomina mi stare teutońskie zespoły black/thrash metalowe – naprawdę fajny i miażdżący kawałek z końcowym refrenem, który nie ustaje w słuchaniu jeszcze przez wiele dni. „In Wrath Enshrouded” to idealne zakończenie albumu, cztery minuty intensywnego black/death/thrashowego szaleństwa, które pozostawi cię powalonym i bez tchu w kurzu, jaki pozostawił po sobie album.

Trudno zaszufladkować Third Storm i dobrze. Black/death/doom/thrash, wszystko razem połączone, różnorodność na całym albumie jest dobrze wykonana i każdy miłośnik ekstremalnego metalu znajdzie tu coś dla siebie; brutalność, ciężar, szybkość, melodie, chaos, doomowe brzmienia, blast beaty itd. Wszystko jest doskonale zrobione w czystej, najczarniejszej formie, z bardzo surową, ale chrupiącą ścianą dźwięku w tym samym czasie, a wszystkie utwory wyróżniają się i są naprawdę bardzo chwytliwe. The Grand Manifestation to również album koncepcyjny i pierwsza część trylogii. Trzeba przeczytać złożoną, ale interesującą historię (zawartą w książeczce wraz z tekstami), aby w pełni ją zrozumieć. Egzystencjalna i filozoficzna podróż z mnóstwem metafor i symboli, które mogą wyjść tylko z wyobraźni Hevala. Zakończenie jest cliffhangerem, więc miejmy nadzieję, że chłopaki pospieszą się z kolejnym albumem.

Fred Wallenberg (Czai się strach/Skitsystem)
Pokaż kompletne dane